Na połoninach zimą wieje, na podejściach leży lód, a o 16 jest ciemno. Ola o tym, kiedy wystarczą raczki, kiedy trzeba raków, a kiedy lepiej zostać w lesie.
Zimą Bieszczady są puste i piękne, ale nie wybaczają błędów. Kilka zasad, które powtarzamy każdemu, kto wypożycza u nas raki.
Raczki czy raki
Raczki, czyli nakładki z krótkimi kolcami, wystarczą na ubitej ścieżce w lesie i na łagodnych podejściach. Na zlodzonych stokach połonin i podejściu na Tarnicę potrzebne są raki z dłuższymi zębami, a do nich buty z twardą podeszwą. Jeśli nie wiesz, czy Twoje buty się nadają, przynieś je do sklepu, sprawdzimy.
Rakiety śnieżne
Po świeżym opadzie, gdy śnieg sięga kolan, rakiety zamieniają brodzenie w spacer. Na twardym, zlodzonym śniegu są bezużyteczne, a nawet niebezpieczne. Najlepiej sprawdzają się w lesie i na łagodnych grzbietach.
Krótki dzień
W grudniu robi się ciemno przed szesnastą. Planuj trasę tak, żeby schodzić z grzbietu najpóźniej o czternastej, i zawsze miej czołówkę z zapasowymi bateriami, które trzymasz przy ciele, bo na mrozie szybko tracą moc.
Wiatr na połoninach
W lesie może być spokojnie, a na grzbiecie wiatr przewraca ludzi. Odczuwalna temperatura spada o kilkanaście stopni. Kurtka z kapturem, rękawice na zmianę i komin na twarz to nie przesada.
Lawiny
Bieszczady nie są Tatrami, ale na stromych, otwartych stokach połonin zdarzają się lawiny. Przed wyjściem sprawdź komunikat Bieszczadzkiego GOPR i nie schodź z wyznaczonego szlaku.
Masz pytanie? Napisz do nas, albo przygotuj listę sprzętu na wyjazd.
